WNĘTRZE CHATY


                                                                                                                                                                                 

 Wiele osób pyta, czy magia potrzebuje zamku. Moja mieści się w przyczepie kempingowej. To tutaj, na kilku metrach kwadratowych, suszę zioła zebrane o świcie, nagrywam opowieści i uczę się, jak wielką wolność daje minimalizm.

​Moja Chata jest wędrowna, ale wiedza, którą w niej gromadzę, jest trwała i głęboka. To w tej ciasnej, ale przytulnej przestrzeni zrozumiałam, że do tworzenia piękna nie potrzeba salonów, a jedynie alchemii serca i uważności na to, co daje ziemia. Zapraszam Cię do środka mojego świata – bez filtrów, za to z dużą ilością naparu z pokrzywy i dźwiękami lasu w tle.

 

 
2022 rok. Lipiec. Po 3 miesiącach spędzonych na skraju lasu stajemy przyczepą na kempingu. Przez 3 miesiące nie mieliśmy wody, prądu, a więc i światła, pralki, prysznica, toalety. Ale radość  obcowania w przyrodzie jest wielka, chata zaczyna żyć. W lipcu stajemy na kempingu z dostępem do łazienki, pralki i wszelkich innych wygód. Chata staje się naszym prawdziwym domem a my zaczynamy prowadzić tu prawdziwe życie, na tej małej przestrzeni.
 
  
 
Nic jeszcze nie ma, stolik na zewnątrz, kilka doniczek z kwiatami, brak ogrodzenia ale.....to nasz kawałek przestrzeni, chata za 5 tys zł. 
 
 
                                                               Dzwięki chaty
 
 
 
Zbieram zioła i owoce, żołędzie wykorzystuję do stworzenia własnej kawy. Przyroda staje się dla mnie najważniejszą częścią mojego życia i uczy jak przetrwać bazując w większości na  dzikim menu.

 
 
                          
 
  
               
 
Pierwsza zima staje się niezapomnianym przeżyciem. Trzeba usunąć śnieg z dachu i odśnieżyć wejście do naszej chaty. Praca daje satysfakcję i ładuje akumulatory na te ponure śnieżne dni. W styczniu odwiedza nas syn z narzeczoną i we czworo spędzamy tydzień  przyczepie. To początkowe stadium istnienia chaty, brakuje jeszcze wielu rzeczy, jest zimno a okna czasem przeciekają, ale znosimy tą wizytę ciesząc się z samej chwili spędzenia czasu razem.
  
              
 
W lutym kolejnego roku zmieniamy miejsce, przenosimy się o kilka miejsc dalej a bliżej innych mieszkańców kempingu. Przyglądając się im zaczynamy tworzyć własny raj , sadzimy pierwsze rośliny, budujemy większą przestrzeń wypoczynkową, wszystko zaczyna nabierać kształtu, chata oddycha pełną parą. Moja kuchnia w przedsionku staje się moim wiedzmińskim miejscem gdzie zaczynam tworzyć kosmetyki, leki i nalewki. Mogę powiedzieć, że jest to najpiękniejszy czas jaki mogę dziś wspomnieć.
 
                          
 
                          
 
                          
 
 
 
 
 
 
 
  
 
Spacery w celu zdobycia kolejnych zbiorów natury, przygotowanie z tego posiłku, to było coś co nakręcało mnie do życia i dawało niesamowitą energię do znoszenia wszelkich trudności.  Wiosną kosy siadały na drzewach i śpiewały do późnych godzin nocnych a ja stałam w przedsionku i tworzyłam swoje dzieła ucząc się ich ze szwedzkiej jak i polskiej literatury.
 
               
 
               
 
               
 
               
 
 Chata się tętni życiem, wzrastając w siłę wraz z moją wiedzą. Rozkwitają też moje kulinarne czary, w których główne skrzypce grają rośliny przez nieuważnych zwane wzgardliwie chwastami. Co kilka świtów można mnie ujrzeć, jak z wiklinowym koszem u boku przemierzam miedze, znosząc do swego królestwa dary ziemi : soczyste owoce, upojnie pachnące kwiecie i młode pędy pełne pierwotnej energii. Tak oto, liść po liściu, tkanym moją ręką, staje się mój wiedzmiński świat.
                            
                       

                W tych wędrówkach nie jestem sama, ramię w ramię z moim mężem przemierzamy leśne ostępy, ulegając wołaniu ukrytego pod ściółką królestwa. Grzyby stały się naszym głównym pokarmem, darem lasu, który przyjmujemy z pokorą przez cały rok. Czy to wiosenny ,,kurczak,, letnie kurki kapiące złotem, jesienne borowiki dumne i ciężkie czy wreszcie zimowe płomienice lśniące pośród mrozu, każda pora roku karmi naszą więź i napełnia nasze misy esencją ziemi.

                              


 Gdy tylko pierwsze tchnienie wiosny rozgania mroźne sny, u progu naszej chaty budzi się stary przyjaciel. Jeż, nasz kolczasty powiernik, trząsa z siebie resztki zimowego uśpienia i czym prędzej przybiega sprawdzić, co też dobrego przygotowała dla niego wiedźmińska spiżarnia. Wie dobrze, że w tym domu zawsze znajdzie się kąsek dla leśnego wędrowca, a jego ciche tuptanie to dla nas pierwszy, najpewniejszy znak, że koło roku ruszyło z miejsca, niosąc nową magię. 

                        

               

               

                   W 2024 roku naprawiamy troszkę naszą chatkę wstawiając nowe okno dachowe i robiąc nową podłogę z drewnianego panela. 


                                      

 

Dzielnie znosimy każdą niewygodę , dosuszamy ubrania w przyczepie, ale wilgoć potrafi być irytująca i wdzierać się w każdy zakątek naszej chaty. 

 

                           

                           

                         

 Do mojej kuchni zawitał nowy sprzymierzeniec, piecyk, w którego wnętrzu budzi się magia chleba. Teraz obok aromatów suszonych ziół i leśnych grzybów, ściany chaty nasiąkają najcieplejszym ze wszystkich zapachów, wonią rumianego, domowego bochenka. Każdy wypiek  to rytuał, w którym mąka i woda zmieniają się w złocisty dar, a trzask pękającej skórki jest najpiękniejszą pieśnią o dostatku. Ten zapach niesie ze sobą spokój, o jakim marzyłam, sprawiając, że każda chwila spędzona w moich progach przepełniona jest czystą, nieskażona radością.

                                

                              

 

                         


                      
 

 Zimowa aura jest czasem trudna do zniesienia kiedy się mieszka w chacie o powierzchni 10 m2. Jest mało miejsca więc siedzimy cały czas blisko siebie szukając choć psychicznej izolacji. Wychodzimy do lasu bo on żyje cały rok i daje nam poczucie przestrzeni.

Kiedy wchodzisz do lasu, świat za twoimi plecami milknie a ty wkraczasz w krainę, gdzie czas płynie innym rytmem. W uszach brzmi delikatny szum sędziwych drzew, a w nozdrzach czuć iskrzenie mroźnego powietrza. To nie jest zwykła gęstwina, to baśniowy świat, w którym każdy świerk skrywa tajemnicę, a mróz maluje na szybach twoich zmysłów obrazy z dawnych legend.

                  

                      

                   

                   

                       

                        

 

                        

  


W 2025 roku zachodzi mała zmiana. Wprowadza się do nas dorosły syn, na jakiś czas, który choć trudny na tak małym metrażu ma się stać czasem rodzinnym.

Sprzedajemy naszą chatkę i zamieniamy ją na nieco większą, bardziej nowoczesną.  To ostatni etap naszej podróży związanej z przyczepą, pora się ustatkować i stworzyć miejsce w którym magia urośnie do większych rozmiarów a nasza nauka z poprzednich lat pomoże stworzyć zaczarowane miejsce .

 
 
 

               



 


 

 Jesienią 2025 roku opuszczamy naszą stałą bazę postojową i ustawiamy się na kempingu nad samym morzem. 


             

   Wigilia 2025 rok, zrodziły się nowe plany na zakup swojego małego domku. W tym roku zapragnęłam prawdziwej choinki jako symbolu prawdziwego domu, do którego będę dążyć usilnie w tym nowym 2026 roku. czy się spełni, czas pokaże.

 

Moja chata nie ma fundamentów w ziemi, ale ma je w moim sercu. Rozgość się

„ Jeśli chcesz poznać historię powstawania mojej Chaty, zajrzyj do kronik  Chata Wiedzmy

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 

 

 



 

 

 

 



 

 

 

 

 



 

 

 

 

 



 

 

 



 

 

 

 



 

 

 

 

 

 

 



 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Masz ochotę zamienić słowo o szlaku, ziołach lub życiu w wozie, Skreśl kilka słów poniżej, każda opowieść wędrowca jest u mnie mile widziana.

​🌿 NAJŚWIEŻSZE ZBIORY

​🌿 Fioletowe Przebudzenie: Wiedźmińska Maść i Smoczy Cukier​🌿

Kiedy kwiecień rozdziera szare całuny zimy, na obrzeżach łąk – tam, gdzie słońce pierwszy raz dotyka zmarzniętej ziemi – dzieje się magia. S...

​🔮 ULUBIONE OPOWIEŚCI