Wiele osób pyta, czy magia potrzebuje zamku. Moja mieści się w przyczepie kempingowej. To tutaj, na kilku metrach kwadratowych, suszę zioła zebrane o świcie, nagrywam opowieści i uczę się, jak wielką wolność daje minimalizm.
Moja Chata jest wędrowna, ale wiedza, którą w niej gromadzę, jest trwała i głęboka. To w tej ciasnej, ale przytulnej przestrzeni zrozumiałam, że do tworzenia piękna nie potrzeba salonów, a jedynie alchemii serca i uważności na to, co daje ziemia. Zapraszam Cię do środka mojego świata – bez filtrów, za to z dużą ilością naparu z pokrzywy i dźwiękami lasu w tle.

W tych wędrówkach nie jestem sama, ramię w ramię z moim mężem przemierzamy leśne ostępy, ulegając wołaniu ukrytego pod ściółką królestwa. Grzyby stały się naszym głównym pokarmem, darem lasu, który przyjmujemy z pokorą przez cały rok. Czy to wiosenny ,,kurczak,, letnie kurki kapiące złotem, jesienne borowiki dumne i ciężkie czy wreszcie zimowe płomienice lśniące pośród mrozu, każda pora roku karmi naszą więź i napełnia nasze misy esencją ziemi.
Gdy tylko pierwsze tchnienie wiosny rozgania mroźne sny, u progu naszej chaty budzi się stary przyjaciel. Jeż, nasz kolczasty powiernik, trząsa z siebie resztki zimowego uśpienia i czym prędzej przybiega sprawdzić, co też dobrego przygotowała dla niego wiedźmińska spiżarnia. Wie dobrze, że w tym domu zawsze znajdzie się kąsek dla leśnego wędrowca, a jego ciche tuptanie to dla nas pierwszy, najpewniejszy znak, że koło roku ruszyło z miejsca, niosąc nową magię.
W 2024 roku naprawiamy troszkę naszą chatkę wstawiając nowe okno dachowe i robiąc nową podłogę z drewnianego panela.
Dzielnie znosimy każdą niewygodę , dosuszamy ubrania w przyczepie, ale wilgoć potrafi być irytująca i wdzierać się w każdy zakątek naszej chaty.
Do mojej kuchni zawitał nowy sprzymierzeniec, piecyk, w którego wnętrzu budzi się magia chleba. Teraz obok aromatów suszonych ziół i leśnych grzybów, ściany chaty nasiąkają najcieplejszym ze wszystkich zapachów, wonią rumianego, domowego bochenka. Każdy wypiek to rytuał, w którym mąka i woda zmieniają się w złocisty dar, a trzask pękającej skórki jest najpiękniejszą pieśnią o dostatku. Ten zapach niesie ze sobą spokój, o jakim marzyłam, sprawiając, że każda chwila spędzona w moich progach przepełniona jest czystą, nieskażona radością.

Zimowa aura jest czasem trudna do zniesienia kiedy się mieszka w chacie o powierzchni 10 m2. Jest mało miejsca więc siedzimy cały czas blisko siebie szukając choć psychicznej izolacji. Wychodzimy do lasu bo on żyje cały rok i daje nam poczucie przestrzeni.
Kiedy wchodzisz do lasu, świat za twoimi plecami milknie a ty wkraczasz w krainę, gdzie czas płynie innym rytmem. W uszach brzmi delikatny szum sędziwych drzew, a w nozdrzach czuć iskrzenie mroźnego powietrza. To nie jest zwykła gęstwina, to baśniowy świat, w którym każdy świerk skrywa tajemnicę, a mróz maluje na szybach twoich zmysłów obrazy z dawnych legend.
W 2025 roku zachodzi mała zmiana. Wprowadza się do nas dorosły syn, na jakiś czas, który choć trudny na tak małym metrażu ma się stać czasem rodzinnym.
Sprzedajemy naszą chatkę i zamieniamy ją na nieco większą, bardziej nowoczesną. To ostatni etap naszej podróży związanej z przyczepą, pora się ustatkować i stworzyć miejsce w którym magia urośnie do większych rozmiarów a nasza nauka z poprzednich lat pomoże stworzyć zaczarowane miejsce .
Jesienią 2025 roku opuszczamy naszą stałą bazę postojową i ustawiamy się na kempingu nad samym morzem.

Wigilia 2025 rok, zrodziły się nowe plany na zakup swojego małego domku. W tym roku zapragnęłam prawdziwej choinki jako symbolu prawdziwego domu, do którego będę dążyć usilnie w tym nowym 2026 roku. czy się spełni, czas pokaże.
Moja chata nie ma fundamentów w ziemi, ale ma je w moim sercu. Rozgość się
„ Jeśli chcesz poznać historię powstawania mojej Chaty, zajrzyj do kronik Chata Wiedzmy














.jpg)


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Masz ochotę zamienić słowo o szlaku, ziołach lub życiu w wozie, Skreśl kilka słów poniżej, każda opowieść wędrowca jest u mnie mile widziana.